Wedel – pijalnia czekolady w Manufakturze


Samej marki przedstawiać nie muszę, każdy ją zna. Z wytwarzanych przez E. Wedel wyrobów czekoladowych i cukierniczych korzystamy przecież na co dzień. Firma została utworzona w 1851 roku i jest to najstarsza fabryka czekolady w Polsce… Wydawać by się mogło, że historia i pozycja na rynku zobowiązują. No właśnie… ale czy tak jest w rzeczywistości?

Lokalizacja

Renomowana sieć jest w stanie bez większych problemów utworzyć swój punkt w każdym większym mieście. Mało tego! Najczęściej jest to bardzo dobra i kosztowna lokalizacja, która pozwala zwiększyć częstotliwość odwiedzin klientów. Nie inaczej jest w przypadku Wedla w łódzkiej Manufakturze (od strony ul. Ogrodowej). Wejście do pijalni czekolad znajduje się bezpośrednio z głównego placu Manufaktury, gdzie nieustannie organizowane są różnego rodzaju wydarzenia. Co tu dużo pisać… galerie handlowe rządzą się swoimi prawami i z pewnością lokalizacja Wedla jest atrakcyjna i dobrze skomunikowana. Uroku nadaje również sam budynek i związana z nim historia… 

Wnętrze

Od samego progu wydawać się może, że samo pomieszczenie jest stosunkowo niewielkie. Swój udział mają tu z pewnością bar z gotowymi produktami E. Wedel do kupienia na wynos i bliskie sąsiedztwo stolików. Jednak po przejściu kilku kroków jest już tylko lepiej… W samym rogu pijalni znajdują się potężne schody prowadzące na górę, a po lewej stronie baru przestrzeń rozciąga się w głąb lokalu. Stylizowane meble dobrze współgrają we wnętrzu, a duże okna na obu poziomach dostarczają naturalnego światła. Całość jest atrakcyjna i sprawia wrażenie dopracowanej. Niemniej jednak ogromna ilość poszczególnych elementów o różnorodnych kolorach i wzorach przy dłuższym pobycie może nieco zmęczyć.

Obsługa

Po wejściu do pijalni czekolady od razu skierowałem się na piętro i zająłem stolik. Założyłem, że po chwili przyjdzie do mnie ktoś z obsługi Wedla. Niestety, nic takiego się nie stało. Po kwadransie postanowiłem podejść do baru i wyjaśnić zaistniałą sytuację. Miłe kelnerki wymieniły znacząco spojrzenia, a następnie uśmiechnęły się. Ponoć, nikt nie zauważył jak wchodzę do lokalu... To dziwne, bo byłem przekonany, że się przywitałem… No nic, zdarza się. Pomimo kilku incydentów związanych z samym zamówieniem (przeoczenie klienta, wylanie kawy, słaba organizacja), do obsługi Wedla nie mam większych zastrzeżeń. Kelnerki były uprzejme i komunikatywne, a przy tym nienachalne. Błędy zdarzają się każdemu, trzeba też umieć z nich wybrnąć. Mam natomiast nieodparte wrażenie, że to miejsce dużo traci przez brak dobrego menadżera. Takiego, który byłby w stanie zapanować nad tym co dzieje się na sali oraz w kuchni. 


Zamówienie

Po krótkiej analizie, zdecydowałem się zamówić Latte Macchiato i śliczne (widziałem na zdjęciu), smakowite (podobno, gdyż nie dane mi było spróbować) czekoladowe ptysie z kremem mascarpone oraz owocami sezonowymi. Ptysi nie było. Skończyły się… albo sezon na nie… nie ważne. Zamówiłem więc naleśniki czekoladowe z kremem mascarpone podane z wiśniami na winie. Nie minęło 5 minut, gdy okazało się, że nie ma Latte Macchiato… Jak może nie być w kawiarnio-cukierni Latte Macchiato w ofercie? Tego faktu nie mogę pojąć do dziś. Zamieniłem na Cappuccino! 

Wszystko co wcześniej zamówiłem wyglądało wzorowo. Zupełnie tak jak na grafikach w Menu. Czar jednak prysł, kiedy spróbowałem dań. Nie wiem dlaczego, spodziewałem się ciepłych naleśników. Ot, taka fanaberia. Niestety były podane na zimno. Na pochwałę zasługuje natomiast krem mascarpone, smaczny, nie za słodki, odpowiednia kremowa konsystencja… nie mam zastrzeżeń. Jednak najlepszym i jedynym, w pełni udanym elementem dania był sos wiśniowy. Gęsty, z kawałkami prawdziwych wiśni z cynamonową nutą i do tego na bazie czerwonego wina... aha, byłbym zapomniał... To był jedyny gorący element całego zamówienia. Pewnie zastanawiacie się co z kawą? Otóż, Cappuccino również było letnie. Skłamałbym, gdybym napisał, że zimne. Po prostu letnie, jakby chwilę czekało na… właśnie, na co? Smażone naleśniki? Z pewnością nie. Szkoda, bo wyglądała bardzo dobrze (kawa rzecz jasna), była aromatyczna, bez dominujących nut kwaśnych i gorzkich. Do tego z kremową konsystencją spienionego mleka. Prawie się komuś udało...

Cena

Temat cen pominę. Było niewspółmiernie drogo w stosunku do jakości otrzymanego zamówienia. 

Podsumowanie

Przeoczenie przez obsługę, braki w menu, rozlanie kawy, przeciętne dania, i tak dalej… Mam wrażenie, że w trakcie tej wizyty wszystko co mogło, poszło nie tak. Pytanie jednak brzmi czy tak jest zawsze? Z pewnością w tym miejscu brakuje fachowej organizacji i twardej ręki menadżera. Wspominałem już, że dobry menadżer potrzebny od zaraz, prawda? Z pozoru są to drobne błędy techniczne, jednak wpływają one na wrażenie końcowe gościa. I wiecie co? Wcale nie mam ochoty tam wracać. Pomimo najszczerszych chęci, uczucia głodu i braku kofeiny we krwi tej wizyty nie mogę zaliczyć do udanych.

Jestem ciekaw, jakie Wy macie doświadczenia z wizyty w Wedlu? Wszędzie jest tak przeciętnie? Podzielcie się koniecznie swoimi wrażeniami. 

8 komentarzy:

  1. Byłam tam raz, ale nieszczególnie zapamiętałam tą wizytę, więc pewnie szału nie było;)Choć może dam jeszcze szansę pierogom czekoladowym. Ktoś mi mówił, że dobre;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam wrażenie, że od jakiegoś czasu to miejsce ma tendencję spadkową. Może warto wybrać się do innego Wedla? Na Piotrkowskiej jest drugi lokal - otworzyli go stosunkowo niedawno, to może jeszcze się będą starać :).

      Usuń
  2. Ja za wedlem nie przepadam, na rynku chodzę do konkurencji, czyli costy ;) A tu nieźle - klient duch (może trzeba głośniej wchodzić :P), koniec sezonu na ptysie, zimne naleśniki, brak latte macchiato (absurd jakiś, haha :D), letnie cappucino... Wylanie kawy w sumie może się zdarzyć, ale mimo wszystko ja tego lokalu nie lubię. Byłam dwa razy i już tam nie wrócę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie masz czego żałować :). Jeśli jednak chciałabyś dać im szansę, to może na Piotrkowskiej? Albo najlepiej w innym mieście! :)

      Usuń
    2. w Warszawie na Starym Mieście jest zdecydowanie lepiej...

      Usuń
  3. Byłam dziś... niestety potwierdzam opinię zawartą w recenzji...

    OdpowiedzUsuń
  4. Byłam w Poznaniu,pijalnia niczym mnie nie zaskoczyła, szału nie było

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odnoszę wrażenie, że większość tych lokali po prostu bazuje na marce i wieloletniej tradycji, nie wyróżniając się niczym szczególnym. Klient i tak przyjdzie...

      Usuń

Copyright © 2014 Pocztówki z Centrum , Blogger