Pałac Piorunów Spa... a miało być tak pięknie....

Pałac Piorunów Spa... a miało być tak pięknie....

Wyprawa do Piorunowa była spontaniczna. Sobotnie przedpołudnie i pierwsze wiosenne promienie słońca obudziły w nas na nowo chęć zwiedzania i odkrywania. Dlatego tuż po śniadaniu spakowaliśmy aparat i ruszyliśmy w trasę. Wybór miejsca podyktowany był... ciekawością :). Pałac Piorunów stał się bowiem w ostatnim czasie obiektem stosunkowo rozpoznawalnym i komentowanym. Zaniedbany niegdyś dwór został kilka lat temu adaptowany na ośrodek spa. Słyszeliśmy, że jest to miejsce przyjazne, zadbane i interesujące nie tylko pod względem architektonicznym, ale także z uwagi na ciekawą historię i związki z literaturą piękną...

Piorunów, to mała miejscowość ukryta wśród łąk i pól, położona w województwie łódzkim, w powiecie łaskim w gminie Wodziarady. Przed II wojną światową majątek należał do rodziny Niemyskich, którzy nabyli tutejsze ziemie na początku XX wieku, po śmierci poprzedniego właściciela Leona Dorszyńskiego (jego szczątki spoczywają w pobliskim Małyniu).

Leon Niemyski był człowiekiem biznesu o zacięciu politycznym i społecznym. Nie tylko prowadził rozległe interesy na warszawskim Powiślu (był fabrykantem białoskórnikiem) ale został także wydawcą i współredaktorem pisma "Ogniwo", które powstało na fali krytyki tzw. "prasy postępowej". Autorzy i redaktorzy skupieni wokół "Ogniwa" dążyli do stworzenia pisma, które zastąpiłoby chylące się ku upadkowi (ich zdaniem) zasłużone tygodniki  i  stało się organem opinii radykalnych kół społeczeństwa (S. Stempowski) - (więcej na temat pisma "Ogniwo" TUTAJ). 

Z zachowanych materiałów wynika, że powstanie "Ogniwa" w dużej mierze było możliwe właśnie dzięki Niemyskiemu, który we wspomnieniach Stempowskiego i Posnera jawi się jako człowiek pełen energii i inicjatywy, mocno zaangażowany w sprawę oraz wydawnictwo.

Pisząc o Piorunowie i Niemyskim warto jednak  kilka słów poświęcić również Stanisławowi Stempowskiemu - polskiemu działaczowi społecznemu, którego pod koniec 1921 roku przyjęto do loży masońskiej (loża "Kopernik"). Co więcej, w 1923 został on wielkim sekretarzem Wielkiej Loży Narodowej Polski, a w latach 1926 - 1928 pełnił nawet funkcję wielkiego mistrza. Bardzo mocno zaangażował się także w politykę, choć nie polską. W roku 1920 został ministrem rolnictwa, a potem ministrem zdrowia Ukraińskiej Republiki Ludowej.

Prywatnie Stanisław Stempowski przez wiele lat związany był z Marią Dąbrowską. Bliskie relacje Stempowskiego z rodziną Niemoyskich sprawiły, że pisarka często gościła w Piorunowie, który należał wówczas do Lucjana Niemyskiego (syna Leona) oraz jego żony Barbary. Jak wynika z dzienników Dąbrowskiej, pierwszy raz przyjechała tu 14 kwietnia 1927 r., a rok później wraz ze Stempowskim spędziła tu nawet Święta Bożego Narodzenia (od 21 do 27 grudnia).  Ponownie pisarka odwiedziła Piorunów w 1933 roku, podczas prac nad IV tomem powieści "Noce i Dnie". Przypuszczalnie, bohaterowie książki: Barbara Niechcicowa oraz Lucjan Kociełł - otrzymali imiona "zapożyczone" od właścicieli majątku w Piorunowie. Czy Dąbrowska wzorowała się również na ich cechach osobowościowych, tego niestety nie wiemy.  Warto jednak podkreślić, że w Piorunowie powstało aż 7 rozdziałów powieści, a tutejsze stawy, porośnięte grzybieniami północnymi, stały się inspiracją dla jednej z najpiękniejszych scen "romantycznych" polskiej literatury...
Piorónów był swoistym "laboratorium" pisarki. Obserwowała tutaj życie codzienne folwarku, a następnie przelewała te doświadczenia na papier, czyniąc swą książkę autentyczną i życiową. W Swoich pamiętnikach zanotowała np."... dziś rano byłam przy drenowaniu podwórza (głównie o to drenowanie mi idzie, bo Bogumił ma drenować Serbinów)". 
Po raz ostatni Maria Dąbrowska gościła w Piorunowie w czerwcu 1939 roku.

Jeden ze stawów należących do folwarku,na którym rosły grzybienie północne  znajduje się w pałacowym ogrodzie.
Obiekt, który możemy dziś oglądać został wybudowany w 1925 roku przez Lucjana Niemyskiego i pozostał jego własnością aż do wybuchu wojny. Wraz z nadejściem Niemców właścicieli wypędzono z majątku. Musieli się oni schronić w Dąbrowie Leśnej.
Dąbrowska szczególnie doceniała działania Lucjana Niemoyskiego na rzecz rodzin żydowskich. Właśnie dzięki jej pamiętnikom w roku 2000 przyznano Lucjanowi i Barbarze Niemyskim tytuł "Sprawiedliwi Wśród Narodów Świata" (LISTA POLSKICH SPRAWIEDLIWYCH).

W roku 1945 w Piorunowie utworzono PGR, a następnie w połowie lat 70-tych ośrodek kolonijny Komendy Wojewódzkiej MO w Sieradzu. W latach 90-tych dwór nabyła osoba prywatna a potem bank. Na początku lat 2000 wszedł w posiadanie obecnego właściciela. Remont rozpoczął się w 2003 roku, a obiekt został adaptowany na hotel i ośrodek spa. Z założenia, traktujemy ten pomysł jako bardzo trafiony. Dwory zamki i pałace wykazują bowiem stosunkową łatwość adaptacji do nowych funkcji, zwłaszcza hotelowych i pensjonatowych. Cechują się też dużą turystyczną wartością.
Dzieje się tak, ponieważ poprzez kontekst historyczny (kulturowy) mają automatycznie przypisany pierwiastek „prestiżu”, tak pożądany przy tego typu ofertach. Dodatkowym atutem jest z reguły lokalizacja w otoczeniu zieleni (historycznie ukształtowanych zespołach parkowych). 
Dobudowany "pałacowy" portyk wejściowy
Piorunów powitał nas okazałą bramą i klasycznie zagospodarowanym podjazdem, w kształcie dużej elipsy. Budynek, w jaskrawym żółtym kolorze rzuca się w oczy, ale barwa, mimo pewnej krzykliwości nie jest przytłaczająca. Naszą uwagę zwrócił okazały, kolumnowy portyk, w stylu klasycystycznym (choć kolumny nie wykazują cech stylowych).  Nie jest to jednak element oryginalny obiektu. Został dobudowany przez obecnych właścicieli, aby nadać budynkowi bardziej "pałacowego" charakteru. Całość nie razi i nie rani odczuć estetycznych, portyk został wkomponowany w bryłę całkiem zgrabnie, choć ostateczny efekt jest nieco teatralny i można wyczuć brak autentyzmu (głównie z uwagi na "udawane"  głowice kolumn). 
Tylko dlaczego kolumny pomalowano w połowie?
Wiosna i słońce zachęcały do spaceru. Chcieliśmy obejrzeć cały obiekt. Niestety, mimo pozytywnego "pierwszego" wrażenia, gdy ruszyliśmy w stronę parku (oraz bocznej i tylnej elewacji budynku) spotkało nas spore rozczarowanie.
Adaptacja na hotel i ośrodek spa, wymagała rozbudowy. Inwestor zdecydował się na realizację zespołu basenowego (i całkiem słusznie!) - niestety, forma architektoniczna przeprowadzonej rozbudowy zupełnie nie przypadła nam do gustu. Smutny, przeszklony pawilon, dostawiony do głównej bryły i przekryty wielkim, spadzistym dachem wygląda jakby pochodził z zupełnie innej bajki. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki znika gdzieś pałacowy klimat, i tego klimatu... niestety żal. 
...gdzie się podział pałacowy kilmat? - w tej przybudówce mieści się hotelowy basen... Czekamy na Państwa opinie!
Elewacja od strony ogrodu, także otulona dziwacznym pawilonem skrywa ponadto pałacowy taras, należący do restauracji. Nie wiem, czy trafiliśmy na "zły dzień", może było zbyt wcześnie (jeszcze przed południem), ale mimo kilkunastu samochodów stojących na parkingu, cały obiekt a zwłaszcza restauracja wyglądały "martwo" i niezachęcająco. Mieliśmy wielką ochotę na kawę w pałacowym wnętrzu (które jak można przypuszczać po zdjęciach zamieszczonych na stronie hotelu) są pięknie odrestaurowane i urządzone, ale ostatecznie nie zdecydowaliśmy się wejść do środka... Czuliśmy się obco. Trochę jak intruzji. Być może jest to zabieg celowy, aby zapewnić większą kameralność gościom hotelowym, jednak z perspektywy "turysty" zwiedzającego okolicę, obiekt wydaje się hermetyczny i introwertyczny. Cała jego "energia" skierowana jest gdzieś do "wnętrza". Może warto pomyśleć nad większą otwartością. Ciepło i przyjazna atmosfera bijąca od miejsca to jeden z atrybutów ekonomicznego sukcesu!


Spojrzenie do środka - restauracja piękna... trochę szkoda, że taka pusta
Relikt drzewa w przypałacowym parku.... musiało być ogromne!

Pałac od strony parkingu
Ciekawostka:
Latem 2010 roku  w Pałacu Piorunów kręcono sceny do filmu "Weekend"  w reżyserii Cezarego Pazury.




Pałac w Gostkowie - perełka klasycyzmu

Pałac w Gostkowie - perełka klasycyzmu

Pałac w Gostkowie - fasada frontowa
Pierwsze wzmianka o Gostkowie pochodzi z 1391 roku. Etymolodzy nazwę miejscowości wiążą z jej położeniem "przy gościńcu" , czyli na skrzyżowaniu średniowiecznych traktów z Uniejowa do Parzęczewa, z Łęczycy do Poddębic i dalej do Szadku i Sieradza. Żartownisie opowiadają, że w Gostkowie nocował sam Zbyszko z Bogdańca, poszukując swej ukochanej Danuśki. Przypuszczalnie miał przy sobie nawet szczebel z drabiny, która się śniła św. Wojciechowi...

Ale tak zupełnie poważnie, pierwszymi znanymi właścicielami majątku byli Gostkowscy. Jeden z przedstawicieli rodu, niejaki Wojciech Gostkowski zapisał się nawet na kartach historii, jako autor rewolucyjnych jak na XVII wiek traktatów ekonomicznych, w których żądał m. in.:  ograniczenia emisji pieniądza i proponował reformę monetarną, demaskował sposoby nadużyć podatkowych i domagał się wprowadzenia jednolitego systemu celnego.
Po Gostkowskich dobra były w posiadaniu Załuskich, Wierzejewskich, krótko Walewskich, Grudzińskich a ostatecznie Skrzyńskich. Rodzina Skrzyńskich została wyrzucona z gospodarstwa przez okupanta, a majątek przejęli Niemcy. Ostatni właściciel, jak zresztą wiele podobnych mu osób, zginął w Dachau. Ludzie z Gostkowa, którzy przebywali w obozie wraz z nim opowiadali, że został zabity szpadlem przez strażnika, ponieważ był zbyt wyczerpany, by pracować.

Dziś Gostków to wieś położona w gminie Wartkowice. I choć jest to miejscowość niewielka skrywa ciekawą perłę polskiego klasycyzmu. Tuż przy głównej drodze, prowadzącej z Poddębic (siedziby powiatu) do Łęczycy (oraz na autostradę A2), znajduje się przepiękny i całkiem dobrze zachowany, okazały zespół pałacowy wzniesiony na przełomie XVIII i XIX wieku przez Zygmunta Grudzińskiego. Projektantem obiektu był wybitny polski budowniczy Hilary Szpilowski, autor m. in.  Pałacu Kazimierzowskiego w Warszawie (obecnie siedziba Uniwersytetu Warszawskiego) czy też pałacu w Walewicach.
Na budynku, w kilku miejscach można odnaleźć datę 1802, którą uznać należy za rok ukończenia budowy pałacu.
Dwukondygnacyjny budynek wybudowano na planie prostokąta. Na osi fasady wznosi się monumentalny portyk, wsparty na czterech smukłych, jońskich kolumnach, nadających budowli antyczny, stylowy charakter. Portyk zwieńczony jest trójkątnym tympanonem, w którego wnętrzu znajduje się duże półokrągłe okno. Powierzchnię tympanonu pokrywa kolor różowy. Na zewnątrz zamyka go dekoracja kostkowa w kolorze bieli. Pod nim znajduje się fryz, na którym umieszczono łaciński napis: “Superanda Omnis fortuna. ferenda est” co w dostępnych na temat pałacu materiałach tłumaczone jest jako - trzeba pogodzić się  losem, lub trzeba znieść wszelki los, który należy pokonać. 
Znalazłam jednak nieco inne tłumaczenie tej sentencji: Cierpliwością pokonuj niepowodzenia, czy też Cierpliwie pokonuj niepowodzenia... - co zdecydowanie zmienia treść tego przesłania.

Spojrzenie na portyk od dołu
Wracając jednak do obiektu - fasada pałacu od strony ogrodu posiada półokrągły  ryzalit, znajdujący się na osi budynku. Kondygnacje oddzielone są gzymsem kordonowym a pod okapem znajduje się gzyms wieńczący wsparty na kroksztynach. Dach czterospadowy, kryty obecnie miedzianą blachą (historycznie - czerwoną dachówką).

Elewacja ogrodowa z półokrągłym ryzalitem. Niestety od tej strony pałac jest bardziej zaniedbany
We wnętrzu budynku, w monumentalnym hollu znajduje się trzybiegowa klatka schodowa oraz od strony ogrodowej owalny salon. Najbardziej interesujące są jednak unikatowe polichromie, wykonane w technice temperowej, które powstały prawdopodobnie w latach 1809-1812. Jest to dzieło nieznanego malarza, utrzymane w stylu cesarstwa i znajduje się niemal we wszystkich pomieszczeniach pałacu.

W okresie okupacji polichromie zniknęły pod grubą warstwą ordynarnie nałożonej farby. Na szczęście w latach 1962-1965, odkryto je ponownie i uratowano. Pracami kierował wówczas profesor K. Dąbrowski.

W sieni, nad drzwiami znajdują się armatury i panoplia, na klatce schodowej kolumnada z romantycznym pejzażem i świątynią antyczną w parku, a na suficie amorki w chmurach.

W salonach umieszczono owalny plafon z Cererą (patronką rolników), oraz plafon przedstawiający Zeusa na Olimpie. Niezwykle urokliwe są również umieszczone na suficie symboliczne personifikacje czterech pór roku oraz groteski w stylu pompejskim.
Po wejściu do sieni zwraca uwagę także oryginalna podłoga wykonana z sześciokątnych, ciętych w poprzek słoi bali dębowych. Trzeba podziwiać wytrzymałość materiału, po którym do dziś chodzą petenci Urzędu Gminy, który mieści się w murach pałacu.

Warto podkreślić, że po wojnie majątek uległ parcelacji a pałac popadł w ruinę. Niektórzy mówią, że za ocaleniem budynku stoi jeden człowiek: Antoni Pawenta, który przez 40 lat walczył o to, by uratować zespół pałacowy. Pan Antoni  przybył do Gostkowa w 1947 roku. Dzięki jego staraniom wstawiono wyrwane framugi okienne i drzwiowe, poprawiono dach a w końcu przeprowadzono także generalny remont.

Gospodarzami pałacu w "Gostkowie" był między innymi łódzki "Kuśnierz" oraz Zakład Unasieniania Zwierząt (od 1971 roku). Obecnie mieści się tu Urząd Gminy. Nie jest to może najszczęśliwsze rozwiązanie, możliwości zwiedzania obiektu są bowiem mocno ograniczone, jednak dzięki funkcji publicznej pałac ocalał i przetrwał do dziś w bardzo dobrym stanie.

Jak każdy historyczny obiekt, tak i pałac w Gostkowie skrywa swoje małe tajemnice. Podobno, 11 XI 1815 roku przebywał tu sam car Aleksander I Romanow, podejmowany przez Załuskich. Inna legenda głosi, że pałac odwiedzał również Napoleon Bonaparte. Historycy nie potwierdzają tej tezy, jednak biorąc pod uwagę, że dwór przez krótki okres należał do Walewskich, nie można zupełnie wykluczyć takiej możliwości. Może po prostu nie bywał tu.... oficjalnie...

Na zakończenie należy dodać, że od strony wjazdu pałac otaczają stylowe oficyny, rozmieszczone symetrycznie do obiektu. Interesująca jest zwłaszcza oficyna północna z gankiem wspartym na dwóch kolumnach, zwieńczonym trójkątnym szczytem.
Od strony zachodniej znajdują się pozostałości parku, na które składają się resztki alei modrzewiowej i kwadratowej sadzawki zamykającej oś widokową. Park o powierzchni 3,9 ha nosi cechy  ogrodu romantycznego  i  ma charakter późnobarokowy o czym świadczyć może osiowy układ założenia. Powstał prawdopodobnie pod koniec XVIII lub na początku XIX wieku, jednak w latach 1900 – 1915 został poddany remontowi i przebudowie. Drzewostan wzbogacono o gatunki iglaste, wprowadzono także gatunki egzotyczne, jak żywotniki.

Przebywając w okolicy warto zwiedzić ten wyjątkowy obiekt :)

Dane obiektu:

Zespół pałacowo-parkowy w Gostkowie:
  • pałac, murowany, zbudowany w stylu klasycystycznym w1802 r., restaur. w 1960 r. – obiekt zabytkowy nr rej. 201/A, nr dec. Kl IV-680529/67, wł. Urząd Gminy, 
  • oficyna, murowana z pocz. XIX w. restaur. w 1960 – obiekt zabytkowy nr rej. 229/A, nr dec. Kl IV 680 530/67, wł. Mazowieckie Centrum Hodowli i Rozrodu Zwierząt w Gostkowie,
  • spichlerz, ob. oficyna, murowana z pocz. XIX w., restaur. w 1960 r. – obiekt zabytkowy nr rej 230/A, Ldz Ks V-21/108/49, 
  • park pałacowy z pocz. XIX w. – obiekt zabytkowy nr rej. 202/A Kl IV 680 531/67; wł. Urząd Gminy,

Źródła:
  • Biuletyn PTTK, Łódź nr 5/6 z 1972 roku
  • Jabłońska-Mruk U., Zabytki Gminy Wartkowice
  • Ruszkowski A., "Sieradz i okolice", Sieradz 2000.
  • http://www.parki.org.pl/parki-dworskie-i-przypalacowe/klasycystyczny-zespol-palacowo---parkowy-w-go
  • http://www.wartkowice.pl/asp/pl_start.asp?typ=14&menu=13&strona=1
  • http://www.zamkilodzkie.pl/pliki/stary_gost.htm
  • Studium Uwarunkowań i Kierunków Zagospodarowania gminy Wartkowice
Copyright © 2014 Pocztówki z Centrum , Blogger