WĘGRY: Zachwycające Gyor

Ratusz Varoshaza
W samym sercu Małej Niziny Węgierskiej leży pulsujące życiem, wielotysięczne miasto Gyor, zwane przez niektórych „miastem rzek”…Przepływa tu bowiem Dunaj (miejscowo Mosoni-Duna), Rába i Rábca. Tutejsza starówka, z malowniczym Kaptalandomb to z pewnością jedna z najlepszych egzemplifikacji renesansu i baroku na Węgrzech, a urokliwe uliczki i place potrafią oczarować i skraść serce każdego podróżnika… Życie toczy się tutaj jakby trochę wolniej, jakby radośniej… Ludzie są pogodni, uśmiechnięci… a kawiarnie i restauracje gwarne nawet w środku tygodnia… Nikt się nie spieszy, nikt nie przemyka chyłkiem ze wzrokiem utkwionym w posadzkę… Jest spokojnie, przyjaźnie. Mieszkańcy i turyści mieszają się w barwnym korowodzie na ulicach, w kawiarnianych ogródkach, przed pięknymi, okazałymi witrynami sklepów… ze śmiechem i pełni pogody ducha sączą drinki, smakują wina, degustują dania… Wszędzie w wokół toczą się rozmowy... węgierski język, tak trudny i tak intrygujący w sercu Europy szemrze wokół jak wzburzona rzeka… Jest pięknie, ciepło i naprawdę po węgiersku… - to będą moje wspomnienia z Gyor.

Odrobina historii

Győr zachwyca nie tylko architekturą i atmosferą ale także historią. Początki miasta sięgają zamierzchłych pradziejów, kiedy po ziemiach Europy stąpali jeszcze tajemniczy Celtowie… W V wieku p.n.e. na terenie dzisiejszego śródmieścia została założona celtycka osada Arrabona. Jej nazwa wywodziła się od słów „arabo” czyli łagodna, spokojna (była to dawna nazwa rzeki Raby… ) oraz „bona” co oznaczało po prostu miasto.

Około 10 r. n.e. osada została podbita przez Rzymian i zaczęła pełnić funkcję rzymskiego castrum (obozu/zamku)– jednego z ważniejszych w całej Panonii, ponieważ strzegło granic Imperium! Wokół castrum powstała osada cywilna, która przez 400 lat niezakłóconego rozwoju pod panowaniem rzymskim stała się centrum dla potrzeb ekonomicznych i kulturalnych całego regionu!! Rzymianie opuścili miasto dopiero w IV wieku n.e. po najazdach Germanów i Hunów.

W IX wieku Győr zostało zdobyte i zajęte przez wojska króla Franków i Longobardów - Karola Wielkiego (742-814), a pod koniec X wieku, za czasów panowania księcia węgierskiego Stefana I miasto stało się siedzibą biskupstwa. Wybudowano tu również zamek. Tym samym, jest to jedno z  najwcześniejszych miast Węgierskich. Co więcej, już 1271 roku zostało uznane za „wolne miasto królewskie"!
W średniowieczu gród odpierał najazdy austriackie i czeskie, mimo to sukcesywnie budował swoją pozycję gospodarczą, bazując na szlakach handlowych prowadzących do Wiednia, Sopran i Bratysławy. Znaczenie miasta stopniowo wzrastało, zwłaszcza w czasach tureckich, gdy Habsburgowie w pośpiechu przekształcili je w twierdzę mającą bronić drogi prowadzącej na Wiedeń.

Niestety, twierdza padła pod koniec XVI wieku i miasto znalazło się pod panowaniem tureckim.  Wojna trwała długo... Z pomocą pospieszyły armie chrześcijańskie, ale udało im się odbić Győr dopiero po czterech latach. W czasie zaciętych walk zniszczona została większa część ówczesnej zabudowy...  Mimo ogromnej tragedii i gigantycznych zniszczeń miasto podniosło się z upadku, przybierając zupełnie nowe oblicze.  Do miasta zawitał barok...

W XVII i XVIII wieku Győr ponownie stało się ważnym centrum handlowym. Przez port nad Dunajemn odbywał się obrót bydłem i zbożem. Zarejestrowanych było 1500 wytwórców! Działało mnóstwo cechów rzemieślniczych… a dodatkowym impulsem dla rozwoju było przywrócenie w 1743 roku  praw „wolnego miasta” (które Győr utraciło na przeszło 300 lat).

W 1810 roku miasto zostało zajęte przez wojska Napoleona… podobno zawitał tutaj nawet sam cesarz. Okres świetności skończył się jednak wraz z wybuchem II wojny światowej, w czasie której w skutek nalotów bombowych dotkliwie zniszczona została zabytkowa tkanka miejska. Na szczęście wiele udało się uratować i przywrócić do świetności, wnosząc do miasta nowego ducha.

Püspöki Székesegyház - bazylika

 

Zachwycająca przestrzeń 


Przede wszystkim należy zwiedzić starówkę! Wspaniała atmosfera wąskich, miejskich uliczek i gwarnych pełnych życia placów, przyprawiona jest szczyptą oryginalnej i okazałej architektury oraz efektownej iluminacji świetlnej po zmroku.
Barokowo
Większość kamieniczek na Szechenyi ter pochodzi z XVII i XVIII wieku. Charakteryzują się dziwną mieszanką swojskości i architektonicznego majestatu, zresztą jak cała tutejsza, historyczna zabudowa. Na mnie ogromne wrażenie zrobił także porządek i dbałość o estetykę. Próżno szukać tu szyldów, reklam, bilbordów czy zbędnych banerów reklamowych. Identyfikacja wizualna, także handlowa jest skromna, czytelna i wpasowana w kontekst miejsca. Napisy często umieszczane są bezpośrednio na ścianach budynków, z zachowaniem historyzującej czcionki. Zauważalna jest również ogromna dbałość o jakość witryn sklepowych, często bardzo ozdobnych, wykonanych z ciemnego drewna, przywodzącego na myśl dawne sklepy kolonialne...

Charakterystyczną cechą starówki są także narożne okna i wykusze. Jest ich tutaj wiele, bardzo wiele! Miejscowa legenda mówi, że matki kazały tak budować domy, by móc obserwować kto odprowadza do domu ich córki :)

Przepiękne detale
Dominantą placu Szechenyi ter jest kościół Jezuitów, wzniesiony wg planów Baccia del Bianco. Monumentalna, dwu wieżowa fasada króluje nad całą płytą placu, a ze szczytu spogląda na ludzi figura Ignacego Loyoli. W centralnej części placu podziwiać możemy kolumnę maryjną, upamiętniającą wyzwolenie Budy w 1686 roku. Warto dodać, że na terenie starówki mamy do czynienia z ogromnym nagromadzeniem różnych pomników, rzeźb i innych symboli pamięci.

Szechenyi ter i kolumna maryjna
Co ciekawe, są to pomniki religijne, historyczne, pamiątkowe czy wreszcie czystko symboliczne. Z tej perspektywy, przestrzeń publiczna jawi się jako strażnik pamięci o minionych czasach i świadectwo nieustającej ewolucji cywilizacyjnej i światopoglądowej. Tak na marginesie, obserwując tą różnorodność treści zaczęłam się zastanawiać nad usuwaniem z przestrzeni publicznej pomników, w sytuacji kiedy stają się one politycznie, kulturowo lub społecznie niewygodne... Jaki to ma sens? Gdzie zarysowuje się granica? Jak dokonywać oceny, które elementy usunąć, a które należy zostawić? I czy wreszcie nie jest fałszowanie historii i próba udawania, że czegoś nie było... mimo, że było? Ciekawa jestem Państwa opinii i będę wdzięczna jeśli wyrazicie ją w komentarzach..




Ale wracając do Gyor. Ogromne wrażenie zrobił na mnie tutejszy ratusz (Városháza). Kwintesencja majestatu, okazałości i świetności monarchii austro-węgierskiej! Wspaniały, potężny, barokowy obiekt urzeka, przytłacza i olśniewa zarówno w dzień jak i w nocy. Trzeba to zobaczyć, usiąść pośród fontann i poddać się atmosferze tego miejsca, będącej kompilacją gwaru i miejskiego piękna. 

Ratusz Varoshaza


Za niezwykle ciekawe i zachwycające miejsce uznać należy także bulwary i nowy plac nad Dunajem (Dunakapu ter). Ogromną zaletą tutejszej starówki jest także ograniczenie, a w zasadzie wyłączenie z ruchu kołowego. Dzięki temu po wszystkich zabytkowych uliczkach można bezpiecznie spacerować, oddając się kontemplacji architektury i atmosfery miejsca. Nie oznacza to jednak, że kierowcy zostali wykluczeni z grona użytkowników przestrzeni, a dostęp do starówki jest dla nich zakazany... Roztropnie zadbano o równowagę i dla zmotoryzowanych turystów oraz mieszkańców urządzono ogromny, podziemny parking, mieszczący się właśnie pod wspomnianym, nowym placem. Już na pierwszy rzut oka rozwiązanie wydaje się niezwykle trafione. Parking znajduje się w doskonałej lokalizacji, bezpośrednio przy głównych atrakcjach historycznej części miasta, zapewniając bezpośredni dostęp do placu i zabytków. Jednocześnie nie szpeci krajobrazu - próżno szukać tu morza samochodów, zastawiających najbardziej atrakcyjne działki w centrum... Jednym słowem i wilk syty i owca cała :)
Miłośnicy architektury z pewnością zwrócą uwagę na ciekawe, współczesne uzupełniania historycznej zabudowy. Z jednej strony mamy do czynienia z nowoczesnymi formami i materiałami, które wnoszą świeżość i powiew współczesności. Z drugiej, utrzymanie skali, proporcji, kontekstu, przez co świetnie wpisują się w krajobraz i tworzą spójną, choć różnorodną mozaikę, będącą świadectwem historycznych nawarstwień. Na placu Dunakapu ter jest to szczególnie odczuwalne...
Zabudowa placu Danakapur ter z oryginalną współczesną zabudową

Zachwycająca kuchnia

W Gyor urzekła mnie również doskonała kuchnia. Do pubu (tak tak... był to pub) trafiliśmy z polecenia obsługi hotelu (skądinąd niezwykłe miejsce - hotel w dawnym klasztorze!) i jak się okazało był to prawdziwy strzał w dziesiątkę. Nie tylko było to miejsce oryginalne i piękne, ale przede wszystkim wybitne kulinarnie. Już po przeczytaniu karty można się było zorientować, że kucharz ma pojęcie o tym co robi... ale dopiero degustacja dała nam pełny obraz jego kunsztu. Dania były wyśmienite, przepięknie podane i na tyle duże, że można było się spokojnie najeść... Albo mieliśmy wyjątkowe szczęście, albo jest to jedna z lepszych "restauracji" w jakich miałam okazję być w ostatnim czasie!

John Bull Pub ze wspaniałym jedzeniem
Przepiękne wnętrze pubu
Hotel Klastrom mieszczący się w murach dawnego klasztoeu

Ciekawostka:

Miasto Győr jest miastem rodzinnym znanej rzeźbiarki węgierskiej  Margit Kovasc. Tworzyła ona głównie postaci w glinie, ale nie tylko. W jej bogatej, ponad 50-letniej spuściźnie znajdują się także mosaiki, płaskorzeźby, talerze i dzbanki. Wypracowała  swoisty styl, rozpoznawalny na pierwszy rzut oka. Czerpała inspirację ze sztuki ludowej, bajek i mitów węgierskich.

Fotorelacja

Püspöki Székesegyház - bazylika

Püspöki Székesegyház - bazylika







Kochamy Gyor :)

21 komentarzy:

  1. Nigdy nie byłam na Węgrzech. Znam jedynie trochę z opowiadań rodziców i kiedyś w liceum dziwnym trafem wygrałam konkurs wiedzy o tym kraju:D Piękne zdjęcia, jak zawsze zresztą:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam szczerze, że ja też dopiero "odkrywam" Węgry i jest to przygoda fascynująca. Niezwykłe doznanie kulturowe... z jednej strony można obserwować ogromne zmiany, powiew nowoczesności, wielkie inwestycje, z drugiej jednak czuć wyraźny sentyment do czasów cesarstwa... Do tego wspaniała architektura, która aż zapiera dech w piersiach, niezwykle otwarci i przyjaźni ludzie i cudowny klimat... polecam! tym bardziej, że nie jest daleko. W zasadzie do Egeru czy Gyor można się wybrać na weekend :)

      Usuń
  2. Nigdy nie miałam okazji być na Węgrzech, ale mam nadzieję, że kiedyś się uda :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Węgry to taki kraj, do którego się wraca :) Poznałam tam fantastycznych ludzi! Świetna relacja,pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. WOW! Aż chce się pojechać! Niesamowite zdjęcia, wspaniała relacja:)

    OdpowiedzUsuń
  5. W Gyor "bywam" regularnie prawie podczas każdej wizyty na Węgrzech. Piszę w cudzysłowiu, bo przez miasto tylko przejeżdżam (autostradą lub bocznymi drogami). Zawsze zostawiam sobie miejscowość do zwiedzenia "na potem" :) Starówka faktycznie ładna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam spędzić na starym mieście choć jeden letni wieczór :) uwzględniając w programie dobre jedzenie, lokalne wino... deser - i koniecznie spacer po zmroku :)

      Usuń
  6. Wow niesamowite :) Muszę koniecznie się tam wybrać :) Dzięki za wspaniałą propozycję wycieczkową :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto! Pięknie i niezbyt daleko - można pojechać na trzy albo cztery dni.

      Usuń
  7. Niesamowita podróż:) długi się wahałam, ale może czas odwiedzić Węgry.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pewnością! Trzeba tam pojechać - to bardzo ciekawy kraj.

      Usuń
  8. Przepiękne miejsce z wspaniałą historią. I pomyśleć, że ludziom Węgry kojarzą się z takim małym, biednym państewkiem! :o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest tam wiele kontrastów. Nowoczesność miesza się z historią, a piękna i zadbana przestrzeń z wieloletnimi zaniedbaniami, ale z pewnością jest tam wiele pięknych miejsc. Widać także wyraźny rozwój i dużo nowych inwestycji. Polecam zwiedzić nie tylko Gyor ale także Eger, Tokaj, Szentendre i oczywiście Budapeszt!

      Usuń
  9. Z chęcią zjadałabym coś dobrego w węgierskim pubie! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękne zdjęcia, zwłaszcza te robione nocą. Nigdy nie byłem na Węgrzech. A jest tam w sumie całkiem blisko, nawet biorąc pod uwagę wyprawę rowerową.

    OdpowiedzUsuń
  11. Cudowne zdjęcie, zachwycająca architektura :) Nocne zdjęcia robią niesamowite wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Lubię stare miasta i ich historię. Chętnie bym odwiedziła to miasto, Węgry w ogóle są intrygujące i mało znane.

    OdpowiedzUsuń
  13. Wygląda przepięknie! Żałuję, że nie było tego artykułu miesiąc wcześniej :D bo przejeżdżaliśmy koło tego miasta wracając z Chorwacji. Pewnie byśmy się zatrzymali na kilka godzin :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Piękne zdjęcia! Powodzenia ze wszystkim!

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Pocztówki z Centrum , Blogger